Ostre strzelanie w Wodzisławiu i kolejny podział punktów

TEKST
13 maja 2012 , 18:54
Ostre strzelanie w Wodzisławiu i kolejny podział punktów

BKS Stal tylko zremisował w Wodzisławiu Śląskim ze Startem/Odrą Bogdanowice. Bielszczanie strzelili aż trzy bramki, ale to nie wystarczyło.

Start/Odra Bogdanowice – BKS Stal 3:3 (2:2)

 

Bramki: 14' Krupa, 45+1 i 56' Jung – 21' Kocur, 44' Rucki I, 51' Zdolski

Start/Odra: Bałowski, Dzionsło, Bańczyk, Szawij, Harmata, Staniek (46. Gać), Pietrycha (72. Kamiński), Krupa, Kang Ho Jung, Polak, Płaza (87. Rybak)

BKS: Góra, Gęsikowski, Rucki I (66. Schie), Boczek, Suda, Jurczak (82. Szopa), Zdolski, Rucki II, Czaicki, Wawrzyniak, Kocur

Żółte kartki: Płaza – Boczek, Gęsikowski

 

Start Bogdanowice to jedna z najsłabszych drużyn ligi, ale z drugiej strony to zespół, który potrafił pokonać BKS w Bielsku-Białej . Nic więc dziwnego, że bielszczanie wyjechali do Wodzisławia Śląskiego z mocnym postanowieniem rewanżu. Mecze Startu rozgrywane są właśnie w tym mieście, bo praktycznie Start to już Odra, czyli zespół, który kilka lat temu występował jeszcze w polskiej elicie. Nawet piłkarze Startu przed meczem zagrzewają się okrzykiem „Odra”, a więc nic dziwnego, że na stadion MOSiR-u przychodzi spora grupa kibiców, która dopinguje swój zespół. Doping mieli również piłkarze bialskiej Stali, gdyż blisko setka kibiców przyjechała do Wodzisławia z Bielska-Białej.

Podopieczni Marka Mandli niedzielne spotkanie rozpoczęli bardzo dobrze. Start niemal od początku meczu bronił się na własnej połowie, a bielszczanie dyktowali zabójcze tempo. Przez pierwsze 13 minut BKS co chwilę gościł w polu karnym gospodarzy, jednak za każdym razem brakowało dokładności i zimnej krwi. Tego nie zabrakło natomiast gospodarzom, którzy w 14. minucie wykonywali rzut rożny, a piłkę do bramki gości skierował zupełnie nieoczekiwanie Mateusz Krupa. BKS rzucił się do odrabiania strat i dopiął swego siedem minut później. Również po kornerze piłka dotarła do Tomasza Boczka, a ten strzelił w kierunku bramki. Po drodze futbolówkę dotknął jeszcze Marcin Kocur i to na tyle zmyliło bramkarza, że musiał on wyciągać piłkę z bramki. Minutę później bielszczanie mieli 100% szansę na kolejną bramkę: strzelał Dariusz Rucki II, ale bramkarz gospodarzy końcami palców zdołał uratować zespół przed stratą gola. Po pół godzinie gry znać o sobie dali kibice gospodarzy, którzy odpalili race i petardy hukowe, a sędzia dwukrotnie musiał przerywać spotkanie. W 44. minucie BKS po kolejnym kornerze wyszedł na prowadzenie. Wyżej od bramkarza wyskoczył Dariusz Rucki I i umieścił piłkę w siatce. Kiedy wydawało się, że bielszczanie na przerwę będą schodzić z przewagą jednej bramki, Start wyszedł z kontratakiem i wyrównał. Strzelcem gola okazał się Kang Ho Jung.

W 51. minucie BKS znów wyszedł na prowadzenie. Obrońcy Startu wybijali piłkę z pola karnego, jednak futbolówka odbiła się od jednego z bielszczan i dotarła do Damiana Zdolskiego, który strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi gospodarzy. Pięć minut później Dariusz Rucki I skiksował przy linii bocznej boiska i podarował rywalom rzut rożny. To nie był jednak koniec prezentów, gdyż chwilę później sędzia nie wiadomo za co i dlaczego ofiarował gospodarzom rzut karny. Z jedenastu metrów nie pomylił się Kung Ho Jung. Po stracie tej bramki w szeregi gości wkradło się zdenerwowanie. Podopieczni Marka Mandli pozwalali rywalom na coraz więcej i mogło to się źle skończyć. W 70. minucie Polak trafił bowiem w słupek, a w 74. sam na sam z Górą znalazł się Płaza, który nie trafił w bramkę. W 78. minucie swoją szansę  miał Kocur, ale jego uderzenie nogami obronił Bałowski. W 87. minucie bielski napastnik umieścił piłkę w siatce gospodarzy, ale sędzia słusznie odgwizdał pozycję spaloną. Mimo trzech doliczonych minut wynik nie uległ zmianie. BKS znów nie przegrał, ale z remisu cieszyli się tylko gospodarze.